Depresja a media społecznościowe

Depresja a media społecznościowe

Każdy kto aktywnie korzysta z mediów społecznościowych zna uczucie niepokoju czy zazdrości związanej z bogatym życiem towarzyskim i osobistym, jakie prowadzą jego znajomi. Takie uczucia mogą być szczególnie dotkliwe w zimne jesienne wieczory, spędzane przed ekranem komputera.

Choć istnieją różne sposoby spędzania wolnego czasu, których preferencja zależy między innymi od typu osobowości, w dobie mediów społecznościowych tym co staje się szczególnie pożądane jest ciągła aktywność społeczna i poszukiwanie nowych wrażeń. Ponieważ coraz rzadziej spotykamy osoby, które nie korzystają z wirtualnej formy nawiązywania i utrzymywania relacji z innymi, poczucie nieadekwatności staje się doświadczeniem coraz bardziej powszechnym.

Chociaż wiele osób zdaje sobie sprawę ze specyfiki mediów społecznościowych i jest świadomych tego, że przedstawiony w nich obraz życia człowieka jest jedynie jego wycinkiem dostępnym dla szerokiej publiczności, często znacznie zniekształconym, wątpliwości pojawiają się niemal automatycznie a zazdrość i smutek są trudne do opanowania. Ważne staje się pytanie, czy te uczucia mogą przerodzić się nawet w zaburzenie depresyjne? Wyniki najnowszych badań finansowanych przez amerykański Narodowy Instytut Zdrowia Psychicznego wskazują na istotny związek pomiędzy czasem spędzanym na korzystaniu z mediów społecznościowych a depresją pośród młodych Amerykanów. Warto zaznaczyć, że wielu badaczy uznaje tę relację za bardziej skomplikowaną, poszukując potencjalnych czynników pośredniczących. Możliwe jest także, że to osoby, które już cierpią na objawy depresyjne częściej używają mediów społecznościowych. W takim przypadku pewien rodzaj nadużywania tego rodzaju wirtualnego kontaktu byłby raczej symptomem, nie zaś przyczyną depresji.

Jakie mechanizmy leżą u podłoża ryzyka związanego z korzystaniem z mediów społecznościowych? Zgodnie ze swoim przeznaczeniem, pozwalają nam one nawiązywać i utrzymywać znajomości w formie, która, w przeciwieństwie do spotkań w świecie rzeczywistym, teoretycznie nie wymaga poświęcania dużej ilości czasu.  Jest jednak polem do pozornie łatwego zaspokajania potrzeby aprobaty społecznej, która od sporadycznych rozmów i prezentacji swojej osoby i poglądów może niespodziewanie zmienić się w kompulsywne podążanie za kolejnymi polubieniami. Pomimo chwilowego poczucia ekscytacji, po zamknięciu ekranu komputera i tak przychodzi nam skonfrontować się z realnym życiem, które dalekie jest od prezentowanego w świecie wirtualnym. Podczas tego swoistego wyścigu popularności wiele osób może borykać się z poczuciem nieadekwatności, porównując swoje zwyczajne życie do coraz to nowych doświadczeń przeżywanych przez swoich znajomych, prezentowanych wirtualnie w postaci kolorowych zdjęć i emocjonalnych komentarzy. Pomimo zagrożeń świat wirtualny istnieje, a media społecznościowe stwarzają możliwości utrzymywania kontaktu w specyficznej dla siebie formie. To nasza świadomość specyfiki tego narzędzia, jak również zdolność do zaspokajania potrzeb w świecie rzeczywistym zminimalizują szansę na to, że staną się one dla nas drogą do zachorowania. Przede wszystkim, istotna jest kontrola czasu spędzanego na korzystaniu z Internetu, w tym z portali społecznościowych i reagowanie w momencie zauważenia trwającej od dłuższego czasu tendencji wzrostowej. Ważne jest również monitorowanie własnych emocji, które odczuwamy w kontekście wirtualnego życia społecznego. Każdy niepokój związany zarówno z obserwacją życia innych, jak i z czasową niemożnością skorzystania z Internetu powinien być dla nas źródłem refleksji. Jeżeli zauważymy, że świat wirtualny stał się znaczną częścią naszego życia, skutecznie zastępując relacje w świecie rzeczywistym, być może warto rozważyć ograniczenie lub nawet rezygnację z posiadania konta na tego rodzaju portalach. W przypadku powracającego poczucia frustracji warto przyjrzeć się swojemu życiu i poszukać takich rozwiązań, które wzbogacą go i sprawią, że nasza satysfakcja z niego będzie większa. Jeżeli nie jesteśmy pewni gdzie znajduje się nasza indywidualna granica pomiędzy zdrowym a dysfunkcjonalnym używaniem portali społecznościowych oraz co utrudnia nam realizację naszych potrzeb w kontaktach twarzą w twarz, warto odwiedzić specjalistę (psychiatrę, psychologa, terapeutę) i wspólnie z nim przyjrzeć się swojemu życiu – zarówno realnemu, jak i wirtualnemu.